sobota, 7 września 2013

28 Prawda

No więc, od tygodnia mieszkam sama. Rafał dzwonił do mnie, a nawet był kilkakrotnie w moim domu, lecz udawałam, że mnie nie ma. Ronaldo też dzwonił lecz odrzucałam połączenia. Byłam u lekarza i dostałam zdjęcie mojego dzidziusia. Nie wiem jak powiedzieć Crisowi, ze będzie po raz kolejny ojcem. Teraz leżę na kanapie i oglądam telewizje. W szpitalu mam urlop do czasu urodzenia, a potem macierzyński. 
-Halo ! Jesteś tu?- O nie zapomniałam zamknąć drzwi -,-
-W salonie - krzyknęłam 
-Cześć! Dlaczego nie odbierasz ode mnie telefonów?-zapytał Rafał
-Bo nie odbieram od nikogo!
-Chciałem z tobą porozmawiać 
-O czym- zapytałam bez ogródek 
-O nas! Proszę cię wróć do mnie
-Kocham cię Rafał, ale nie mogę patrzeć jak się męczysz
-Męczę ? Kocham cię i dziecko też pokocham.
-Nie będzie ci przeszkadzało jak ojciec dziecka będzie przyjeżdżał, odwiedzał malucha?
-Ojcem dziecka jest Ronaldo prawda?-zapytał mój mąż 
-Tak
-No właśnie. Jakoś go strawie, albo 
-Albo co?
-Wie o tym?
-O dziecku? Nie wie jeszcze
-No właśnie.  Nic mu nie mów. Wyjedziemy i to ja wychowam naszego skarba.
-Nie zabronię mu się spotykać z dzieckiem, ma prawo znać dzidziusia-powiedziałam 
-Kocham cię i jeśli tak bardzo chcesz to jestem w stanie być wujkiem dla twojego dziecka
-Jestem wdzięczna za trud i twoje poświęcenie, ale nie jestem w stanie być z tobą 
-Dlaczego
-Bo nie mogę powiedzieć, że żałuję. Jeśli przydarzyłaby się okazja pewnie zrobiłabym to samo, a nie chcę cię ranić.
-Jeśli powiesz, że mnie kochasz i nie będziesz zdradzać to wybaczę ci wszystko. Jeśli Ty wybaczysz mi, że byłem taki głupi i nie powiedziałem ci o Karolinie 
-Rafał proszę wyjdź 
-Przemyśl to co powiedziałem- Rafał podszedł do mnie i pocałował w czoło po czym wyszedł z mojego domu 
Rzuciłam się na łóżko i płakałam. Nic innego nie przychodziło mi do głowy tylko płacz. Kiedy tak użalałam się nad sobą usłyszałam krzyk juniora. Stanęłam w drzwiach balkonowych i patrzyłam jak wygłupia się z ojcem. Ronaldo gonił malca i na odwrót. Na placu było mnóstwo  zabawek, widać, że teraz junior jest szczęśliwy. Jego ojciec wygrał walkę z chorobą i jest w dawnej formie. 
-Haloo! KAJA!!- krzyczał Ronaldo. Pomachałam mu i podeszłam do barierki 
-Chodź do nas!!
-Idę obiad robić!-krzyknęłam do Crisa 
-Zapraszamy panią Kaję na obiad we własnym wykonaniu!!
-Kochany jesteś, ale nie będę cię wykorzystywania.!!
-Mnie? Chodź to razem coś zrobimy :D Nie zapominaj, że wisisz mi kurs gotowania!!
-Jaki pamiętliwy! 
-Chyba, że masz inne plany to nie przeszkadzam i nie narzucam- Powiedział Ronaldo ciszej, że prawie go nie słyszałam 
-Daj mi 10 minut !!
-Czekamy !!- Krzyknął Ronaldo i pognał z juniorkiem do domu 
Ja wróciłam do pokoju popatrzyłam na pogniecione łóżko i na szafkę stojącą obok. Za pół roku obok tego łóżka stanie malutkie drewniane łóżeczko, a w nim malutki człowieczek. Dotknęłam ręką brzucha i zastanawiałam się czy to będzie chłopczyk czy dziewczynka. Osobiście wolałabym chłopca, córeczki są takie tatusiowe, a ja wolałabym synka. Poszłam przebrać koszulkę na bokserkę i krótkie spodenki. Wzięłam luźniejsze, a i tak z ledwością w nie weszłam. Zamknęłam dom i pognałam do domu sąsiada. Nacisnęłam klamkę i jak się okazało drzwi były zamknięte. Wzięłam moje klucze i otworzyłam sobie drzwi sama
-Halo jesteście?
-W kuchni-usłyszałam głos Crisa
-Cześć 
-Hej-chłopak podszedł i pocałował mnie w policzek. - Drzwi były otwarte? Byłem pewien, że je zamknąłem
-Cudowny przedmiot do otwierania drzwi najlepszego piłkarza świata-pokazałam na kluczyk, który dostałam w prezencie od Ronaldo w dniu jego wyjazdu do Stanów
-Aaa już pamiętam.
-Muszę ci go oddać. 
-Nie. Jeszcze nie raz ci się przyda- powiedział chłopak 
-Taa, a w jakich sytuacjach ?
-No na przykład jak pojadę na wakacje, albo gdzieś to ktoś musi podlewać moje kwiatki.
-Ile płacisz?
-Sama obecność w tym domu jest zapłatą - powiedział poważny mężczyzna, aby za chwilę śmiać się jak głupi 
-To co robisz na obiadek?
-No właśnie ja ci użyczę tylko kuchni. Reszta należy do ciebie 
-Haa dobrze chodź pomożesz mi i przy okazji czegoś się nauczysz :D
-Tak jest pani Kapitan 
-Rusz się Majtku 
-Majtku?
-No chodź i nie marudź 
-Co gotujemy?-zapytał Ronaldo z bananem na ustach 
-A co mamy?
-Wszystko :D
-Co junior lubi jeść? Właśnie gdzie jest juniorek?
-Zmęczony poszedł spać, ale nie martw się na obiad wstanie
-No ja myślę
-To może zrobimy jakąś zupę
-Zupa pomidorowa i do tego kurczak z czosnkiem i ziołami ?
-Okej
-No więc będę potrzebowała...
**
Po obiedzie junior poszedł na podwórko, a ja postanowiłam powiedzieć Crisowi, że zostanie ojcem
-Kaja! Coś się tak zamyśliłaś
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham?
Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo musiałam pilnie skorzystać z ubikacji. Zaniepokoiłam się, bo w 3 miesiącu nie powinnam już wymiotować. Schodząc ze schodów zrobiło mi się słabo i zemdlałam. Kiedy odzyskałam przytomność znajdowałam się na kanapie i Cristiano coś do mnie mówił
-Kaja słyszysz mnie? Hallo
-Już wszystko okej
-Nie jest okej!  Jedziemy do szpitala
-Nigdzie nie jadę! Idę do domu
-Ty chyba zwariowałaś? Nie dyskutujesz ze mną tylko tu siedzisz i czekasz na mnie!!- wydarł się na mnie piłkarz
-Gdzie idziesz?
-Do ciebie po kartę zdrowia i jakąś bluzę. Zaraz wracam
-Ale Cri
-Jesteś lekarzem, więc powinnaś wiedzieć, że takich objawów się nie lekceważy.
-Ale Cristiano
-Idę, zaraz wracam
**
Właśnie przyjechaliśmy pod szpital Cris nie daje mi dojść do słowa. Cały czas, albo krzyczy, albo się wścieka.
-Dzień dobry. Ja przywiozłem kobietę, która zemdlała i wymiotuje
-Proszę czekać w kolejce- powiedziała pielęgniarka, ale kiedy podniosła głowę do góry i zobaczyła kto mówi zaraz się poprawiła- Proszę pod pokój 218
Kiedy dojechaliśmy windą na dane piętro i jak zaszliśmy pod gabinet 218 Ronaldo trochę się uspokoił
-Nie potrzebnie mnie tu przywiozłeś. Jakbyś dał mi dojść do słowa to byś wiedział co mi jest
-Pani Kaja- Powiedział lekarz, a Ronaldo wpakował się ze mną do gabinetu
-Dzień dobry-przywitałam się -
-Witam -przywitał się lekarz z którym pracuję
-Dobry-powiedział Ronaldo i usadowił swoje cztery litery na krześle
-Yhy yhy
-Oj przepraszam. Siadaj- Mężczyzna wstał i pozwolił mi usiąść
-Co się dzieje Kaju?-zapytał lekarz
-Wymiotuje i zemdlała. Przytomność odzyskała dopiero po 7 minutach - wyrecytował Ronaldo
-W 3 miesiącu wymioty występują, ale to nic groźnego. Natomiast zemdlenie to już coś poważniejszego. Czy ostatnio odpoczywasz jak kazałem?-zapytał Mike lekarz rodzinny
-Mike wiesz jaką mam sytuacje. Kocham pracować, a teraz siedzę 24 godziny w domu. Idzie zwariować
-Musisz o was dbać
-O mnie nie musi, ja się sam sobą opiekuje. Natomiast nią zajmę się osobiście. Tylko niech pan mi wytłumaczy co jej dolega bo nie rozumiem
-Ronaldo Wyjdź !!-wysyczałam przez zęby
-Och ci tatusiowie:D Przejdziesz do pokoju 220 i tam cię zbadają. Dobrze?-lekarz zwrócił się do mnie
-Tak jest.
**
-Co on miał na myśli, że tatusiowie przesadzają ?
-Dowiedziałbyś się szybciej, gdybyś dał mi dojść do słowa
-Już to mówiłaś
Zapukałam do sali 220 i weszłam z Crisem, który nie pozwolił zamknąć sobie drzwi przed nosem
-OO Coś szybko się widzimy- powiedział ginekolog. Ronaldo patrzył na jego identyfikator i chyba nic nie rozumiał
-Bardzo szybko.
-Co się stało?
-Zemdlałam i wymiotuje
-Wymiotujesz cały czas czy przejściowo?
-Dziś pierwszy raz.
-Połóż się na kozetkę i zaraz cię zbadamy.
**
 Po chwili Ronaldo już kompletnie nic nie rozumiał
-Zapraszam pana tu- zwrócił się lekarz do chłopaka
-A ja panu po co ?
-Chodź pan i nie marudź- Ronaldo podszedł do monitorka. -Widzi pan to tu- lekarz pokazał małego Aveiro
-To coś groźnego? Co to jest ?
-Widzę, że żona jeszcze nic panu nie powiedziała. To jest pana syn
-Syn?-zapytałam ucieszona
- Nie jestem pewny, na 100% ale na 70 Powiedziałbym, ze to chłopiec
Ronaldo patrzał to na mnie to na monitor. Z jego twarzy nic nie mogłam odczytać, żadnych uczuć.
** Po wyjściu z gabinetu Ronaldo od razu zapytał
-Który to jest miesiąc
-14 Tydzień
-Czyli to moje dziecko?
-Tak- powiedziałam ze spuszczoną głową. Byłam przygotowana na najgorsze, że Cris zacznie krzyczeć, wydzierać się, że zrobi widowisko roku w tym szpitalu a on

środa, 4 września 2013

27 Ronaldo zostanie ojcem

Poszłam zamknąć dom Ronaldo i wróciłam do domu. Rafał poszedł do ogrodu, a ja stałam w drzwiach tarasowych i patrzyłam na mojego przystojnego męża. Jest kochany, ale czy ja go na pewno kocham? Szybko zaczęłam o tym myśleć. Takie rzeczy przed ślubem mogłam robić, a teraz jak mam  powiedzieć, że zdradziłam go z moim najlepszym przyjacielem? Jak mu wyznam prawdę to przestanie mi ufać, albo co gorsza odejdzie ode mnie. Jak ja mogłam zrobić coś tak złego? Nie powiem, było to moje marzenie, które się spełniło, ale konsekwencje ponoszę tylko ja.
-Wracamy do domu?
-Tak, wracamy- uśmiechnęłam się i wzięłam torbę z bagażem.
**Cristiano 
-Coś Ty taki zmarnowany?-zapytał Sergio, który przebywa w Portugalii razem z Pepe i Fabio. Ostatni dwaj są na zgrupowaniu a Hiszpan przyjechał im potowarzyszyć, gdyż ma kontuzje.
-Hallo Cris?-zapytał tym razem Pepe
-Zrobiłem coś bardzo głupiego-odpowiedziałem nie ruszając głowy z miejsca
-Zamordowałeś kota jadąc szybko?-zaśmiał się Fabio
-Albo nie przepuściłeś staruszki na pasach- zaczął się śmiać Pepe
-Zamknąć Ryje!!-krzyknął Sergio- Nie widzicie, że mu wcale nie jest do śmiechu?
-Cris co jest? Coś z juniorem? Z zdrowiem? ....No mów!!-ponaglał Fabio 
-Chodzi o Kaje- powiedziałem i zastanawiałem się czy powiedzieć im prawdę? Czemu nie, przecież to moi przyjaciele 
-No mów chłopie co się dzieję- ponaglał mnie Ramos
-Obiecacie, że nikomu nie powiecie?-zapytałem chociaż i tak wiedziałem, ze nikomu nic nie powiedzą
-Tak-kiwnęli wszyscy trzej 
-Przespałem się z nią -powiedziałem smutnym głosem 
-Uuu to laska jest już twoja-powiedział Pepe
-No właśnie nie, powiedziała, ze ma to zostać miedzy nami. Nic mężowi nie powie, chyba, że dziecko okaże się jego i wtedy postanowi od niego odejść.
-To jest nadziej-powiedział ucieszony Sergio
-Gówno, a nie nadzieja. Powiedziała, że spróbuje wybaczyć mężowi!- wrzasnąłem i schowałem twarz w dłoniach 
-Cristiano, poczekajmy, aż wszystko się wyjaśni. Daj dziewczynie trochę czasu na zastanowienie.-pwiedział Fabio, który naprawdę pocieszył kolegę 
-Muszę już iść. Junior jest w nowym przedszkolu i muszę go odebrać 
-Cris?!
-Tak Sergio?
-Kiedy wracasz do drużyny ?
-Muszę przejść badania, na początek ćwiczenia nie mogę jeszcze biegać- powiedziałem z uśmiechem i odszedłem od przyjaciół  

-Mówię wam, ze ten Rafał wybaczy jej zdradę- powiedział Pepe
-Nie wybaczy-powiedział Fabio 
-Ja na jego miejscu bym wybaczył i to takiej lasce-powiedział smutny Sergio
-A Marcelo tak bardzo chciał być świadkiem na ich ślubie-powiedział Pepe
-Zobaczysz jeszcze będzie 
**
DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ 
Właśnie wróciłam od lekarza, chce mi się płakać. Nie wiem co mam robić. Jestem w ciąży. Ale ojcem prawdopodobnie jest Cristiano 
-Cześć kochanie;* Nie wiesz gdzie jest mój neseser?
-Rafał proszę cię usiądź -poprosiłam a łza popłynęła po moim policzku. 
-Kaja co się stało?- mąż od razu kucnął obok mnie i ciepłą dłonią otarł kolejną łzę spływającą. 
-Jestem w ciąży!
-Słucham? :) To cudownie! Będziemy mieli dzidziusia :) Nasze szczęście-mówił podekscytowany mężczyzna 
-To nie jest twoje dziecko
-Słucham?
-Dziecko prawdopodobnie nie jest twoje. Po przyjeździe z Turcji zdradziłam cię.
-Nie wierzę. Żartujesz? Jesteśmy w ukrytej kamerze  czy co ?
-Byłam załamana. Chwila słabości. Przepraszam, wiem, że mi tego nie wybaczysz. Dlatego jeszcze dziś się wyprowadzę. Rozwód też będzie z mojej winy. Przepraszam 
-Przepraszam i co? Co dalej? Wszystko dla ciebie jest takie proste? 
-Zdradziłam cię i będę miała dziecko z innym, co mam powiedzieć? Będzie dobrze tylko mi wybacz? Zawiniłam i wiem co straciłam nie mogłabym z tobą być po tym jak cię oszukałam 
-A dlaczego nie zawalczymy/? Nie wiem czy ci wybaczę ale daj mi czas. Muszę to przemyśleć.
 -Nie, nie mogę. Muszę odejść. Wyjechać, zniknąć. 
-Zostań. Proszę. Jesteśmy 4 miesiące po ślubie. Oszukałem cię z Karolinką i to przeze mnie jest ten cały cyrk. Pozwól mi przemyśleć tą całą sytuację.
-Rafał ja nie chce wzbudzać w tobie poczucie winy 
-Kocham cię rozumiesz idiotko!!- krzyknął chłopak 
-Masz rację jestem ..- nie zdążyłam nic powiedzieć bo chłopak pocałował mnie i powiedział 
-Jesteś moją żoną. Daj mi 3 dni. Za ten czas nigdzie nie wyjeżdżaj. Wrócę i porozmawiamy- Mężczyzna wyszedł z domu, a ja uświadomiłam sobie, że nie zasługuje na takiego męża. Spakowałam wszystkie potrzebne rzeczy i część ciuchów, wzięłam samochód i pojechałam do siebie do domu.
____________________________________________________________________
Tatuś był miły i dał mi swój komputer. W nowym rozdziale
-Proszę wróć do mnie
-Kocham cię Rafał 
-Ojcem dziecka jest Ronaldo prawda-zapytał mój mąż 
-Tak
-Wie o Tym?
-Nie zabronię mu się spotykać z dzieckiem, ma prawo znać dzidziusia-powiedziałam 
-Nic mu nie mów. Wyjedziemy i ja wychowam naszego skarba

wtorek, 3 września 2013

26 Dziecko

Ronaldo nic nie odpowiedział tylko trzasnął drzwiami i zszedł na dół. Było mi ogromnie wstyd, że zdradziłam męża, ale jeśli moje małżeństwo się rozpadnie to będę cholernie żałować tej nocy, puki co wszystko jest ok. Ubrałam się na dół  zeszłam do kuchni
-Cristiano -,-
-Twoja obrączka jest na stole w pokoju. Ja jadę z juniorem jak co zatrzaśnij drzwi- chłopak pocałował mnie w czoło po czym z synem ruszył w stronę drzwi 
-Nie przywitałem się z ciocią- Maluch wyrwał się ojcu i przybiegł się ze mną przywitać. Dał mi buziaka i pognał do ojca, a ja wściekła poszłam się ubierać na górę. Szybko pozbierałam swoje ubrania i poszłam do łazienki się ogarnąć. Po pół godzinie wyszłam umalowana i ubrana. Dziwne, lokatorzy nie wyrzucili moim kosmetyków, których zapomniałam zabrać. No nic schodzę na dół i idę do siebie. Kiedy stałam przy drzwiach zastanawiałam się jak je mam zatrzasnąć ? Mógłby być na tyle miły i pokazać, albo przynajmniej powiedzieć, a nie z fochem w dupie iść sobie, nie wiadomo gdzie. Podeszłam do ochrony i grzecznie zapytałam 
-Wie pan jak zatrzasnąć drzwi ?-zapytałam z uśmiechem 
-Panienka tyle miesięcy mieszkała i nigdy drzwi nie zamykała?-zaśmiał się ochroniarz 
-Wie pan zawsze miałam klucze i nie musiała...chwila ja mam klucze. Popilnuje pan tu chwile, a ja skoczę do domu po klucz?
-Oczywiście
Wyszłam za furtkę, a tam od razy rzucił mi się samochód Rafała. Kiedy zauważył, ze przeszłam obok samochodu i otwieram bramę, aby wejść, wyszedł z samochodu i zawołał.
-Kaja poczekaj 
-Czego chcesz?
-Chce ci to wszystko wytłumaczyć
-To, że masz córkę? Wybacz,ale chyba nie ma co wyjaśniać.
-To nie tak
-Właź -otworzyłam drzwi lecz on mnie w nich przepuścił.
-A więc nie leciałaś naszym samolotem? Jak wróciłaś?
-Wróciłam dzień później. Ale jeśli przyszedłeś rozmawiać o moim powrocie to tam są drzwi-palcem pokazałam wyjście z domu, lecz on usadowił się na mojej kanapie
-Karolina nie jest moim prawdziwym dzieckiem 
-Słucham? A jest nie prawdziwym?
-Jestem jej opiekunem, jej rodzice zmarli półtora roku temu. Ja i jej ciocia byliśmy ze sobą kilka miesięcy, kiedy mieli wypadek zaopiekowaliśmy się Karolinką. Rozstaliśmy się kilka miesięcy temu. Nadal mam prawa do dziecka, ale nie spotykam się z nią tak często jakbym chciał. Nie mówiłem ci o tym, bo uznałem to za zbędne. 
-Zbędne? Wychowujesz dziecko i nic mi nie mówisz? Ja ci powiedziałam o juniorze
-Czyli wszystko jasne! - zaśmiał się chłopak- Junior jest twoim synem! Wybrałaś z Ronaldo taką wersje, aby on i Ty miałaś spokój
-Junior nie jest moim synem! ..a szkoda, bo bardzo bym chciała-powiedziałam ciszej aby nie usłyszał
-Przepraszam, boję się, ze cię stracę
-Ja też przepraszam
_______________________________________________________________________
Nowy rozdział dopiero 16 -.- Lecę do Rodziny i nie będę miała dostępu do internetu ;/ Wiem, że krótki, ale dodaje na szybko 

poniedziałek, 2 września 2013

25 Wspólna noc

Wieczorem kiedy junior zasnął Ronaldo przyniósł butelkę wina i kieliszki
-Pijemy?-zapytał Portugalczyk
-Pijemy, dawaj
Wypiliśmy po trzy lampki i zaczęliśmy bardzo trudną rozmowę. Trudną, bo gdybym wiedziała, ze Ronaldo coś do mnie czuje poczekałabym na niego a tak mam męża i Cristiano jest u mnie skreślony.
-Dlaczego takie fajne laski jak Ty muszą mieć mężów 
- Bo są głupie i naiwne 
-Przestań. A co jeśli to okaże się prawdą ?
-Masz na myśli co zrobię jak będzie miał dziecko?
-Yhy-zamruczał biorąc łyk wina
-Nie wiem, mógł mi powiedzieć, lubię dzieci i jakoś by było, a tak straci zaufanie jak to prawda-wtuliłam się w chłopaka i popijałam wino -Dobre masz wino. Gdzie kupiłeś ?
-Sprowadziłem kilka lat temu z Paryża
-A ja myślałam, że powiesz, kupiłem w supermarkecie-powiedziałam obojętnym głosem 
-Wolę te -powiedział chłopak i chciał pocałować mnie w policzek, niestety obróciłam tak głowę, że trafił w usta. Pocałunek był krótki lecz w mojej głowie już zapaliła się lampka namiętności. Potrzebowałam bliskości i czułości, a Ronaldo bardzo mnie pociągał. 
-Przepraszam nie powinienem, chciałem tyl..-nie pozwoliłam dokończyć chłopakowi tyko wstałam i usiadłam na kolanach chłopaka zatapiając się w jego słodkie usteczka. Ronaldo był lekko. lekko? Był bardzo zdziwiony moim zachowaniem lecz oddawał pocałunki, kiedy próbowałam odpiąć zamek jego bluzy oderwał się ode mnie jak oparzony.
-Nie, nie możemy 
-Słucham? Czego nie możemy?
-Ty masz męża! Jesteś pod wpływem alkoholu, nie chcę cię stracić. Jeśli do czegoś dojdzie nie będziesz chciała się do mnie odzywać. Tym samym junior będzie pokrzywdzony.
- Lepiej?-Ściągnęłam obrączkę i rzuciłam gdzieś na dywan wracając do całowania chłopaka
-Kaja-,-
-Czy możesz się zamknąć w końcu i nie myśleć?-zapytałam mega wściekła
-Będę tego żałował
-Nie chcesz?>
-Chcę, ale musisz mi coś obiecać
-CO>>?-zapytałam mega wściekła
-Że nie zerwiesz ze mną kontaktu 
-Przecież to ja cię prowokuje -,- Ale jeśli masz być spokojniejszy to obiecuję, że będę się do ciebie odzywać. Nie mówię, że się rozwiodę tylko, że będzie tak jak dawniej. -Po tych słowach Portugalczyk wsadził dłonie pod moją bluzkę, a chwilę później wziął na ręce i zaniósł do sypialni
-Nie powinieneś mnie nosić, jestem za ciężka 
-Nie wygaduj bzdur. Wróciłem do formy i za niedługo wracam do treningów
-A nie mówiłam
-A nie mówiłam- przedrzeźniał chłopak dziewczynę 
-Teraz mi się odwdzięczysz 
Długo nie musiałam czekać. Ronaldo położył mnie na łóżku, a sam ściągnął bluzę. Ja odpięłam sweterek i zostałam przygnieciona przez ciało pewnego piłkarza.
-Jesteś pewna?
-Takk, Denerwujesz mnie
-Już nie będę 
Ściągnęłam bluzkę i ujrzałam idealnie wyrzeźbione ciało. Piłkarz poszedł w moje ślady i leżeliśmy bez górnej części naszej garderoby. Cristiano zaczął masować moje piersi i pieścił je niczym król masażu. Chwilę później udało mi się rozpiąć pasek od spodni i i tak zaczęłam odpinać guzik od jeansów. Ronaldo pomógł mi i wstał, ściągnął spodnie i zaczął ciągnąć moje
-Poczekaj guziki
-Kto to widział 3 guziki w jednych spodniach - Ronaldo szybko uwinął się z 3 guziczkami i moje spodnie leżały gdzieś na podłodze. Nie obchodziło mnie to ważne było tu i teraz. Chwilę później Ronaldo leżał bez bokserek a ja jeszcze w koronkowych majtkach. Lecz i to nie było problemem dla niego. Całowaliśmy się jak wariaci, jak dzieci, które są zakochane do granic. 
-Nie męcz już mnie. Chce abyś wszedł we mnie
-Mam nadzieję, że nie będziesz żałować 
Po stosunku padliśmy i zasnęliśmy wtuleni w siebie. Następnego dnia rano obudził mnie Ronaldo całujący po szyi 
-Dzień dobry- powiedziałam zaspanym głosem 
-Cześć- powiedział zachrypniętym głosem 
-Ale masz fajniutki głos
-Dopiero co wstałem, daj mi się obudzić 
-Nikt nie może się dowiedzieć o tej nocy. Rozumiemy się?
-Tak, aż do rozwodu :)
-Pierwsze muszę porozmawiać z Rafałem 
-A co jeśli się okaże, że to nie jego dziecko?.Powiesz mu sorry zdradziłam cię bo co?!
-Nie krzycz po mnie!  Rafał nie dowie się na razie o tej nocy. Dobrze ?

24 Wakacje

No więc wakacje minęły bardzo szybko i  musieliśmy wracać. W tamtym tygodniu dowiedziałam się, że ANDERSON zostanie ojcem. Wyobrażacie to sobie? Anderson+dziecko= ...? Współczuje dzidziusiowi. Chociaż może jak już będzie miał dziecko to przestanie skakać z kwiatka na kwiatek? I może porzuci te pornole hehe. A co do dzieci rozmawiałam z juniorem i wytłumaczyłam mu, że teraz będziemy się rzadziej widywać niż do tej pory. O dziwo był bardzo spokojny i dość dobrze to przyjął do świadomości. Za kilka godzin junior wróci do ukochanego taty, ostatnie dni to było tylko tata, tata, tata i tata nic tylko tata i tata. Uszy puchły, ale co się dziwić w końcu odzyskał ojca takiego jak kiedyś, razem się bawią grają i cudawianki. Właśnie pakowałam ostatnie rzeczy juniora kiedy do Rafała przyszedł sms
-Rafał!
-Słucham?
-Dostałeś sms
-To odbierz! Jestem w łazience
Odebrałam sms i nie mogłam pojąć o co chodzi " Obiecałeś zabrać Karolinkę na wakacje, a Ty co? Gdzie jesteś do cholery? Dziecko tęskni za tobą"
Nie wiedziałam co myśleć. Bałam się, że ta dziewczynka to być może córka mojego męża. Nie, nie to nie możliwe. Rafał powiedziałby mi. 
-Kto to pisał?-usłyszałam krzyk z łazienki
-Rafał powiedz mi czy Ty masz siostrzenice?
-Nie, nie mam skąd ci taki przyszedł pomysł do głowy?-zaśmiał się chłopak
-Tak też myślałam- wzięłam swoją walizkę i juniora i wyszłam z domku. Wsadziłam walizki do taksówki, zapięłam juniora w foteliku i weszłam z powrotem do domku
-Masz zabrać Karolinkę na wakacje- usłyszałam jak coś upada w łazience- A jednak to prawda? To twoje dziecko?- Mężczyzna nic nie mówił a to uświadomiło mnie w  przekonaniu, że mój mąż ma dziecko
Wyszłam szybko z domku i pognałam do hotelu. Postanowiłam zostać jeszcze jeden dzień w Turcji. Rafał prawdopodobnie wyjechał, a jak nie to ma problem. W Portugalii mam swój dom i nie muszę jechać do Rafała. Chcę się z tym wszystkim poukładać. Nie mam pewności, że to chodziło właśnie jego dziecko, nic mi nie odpowiedział, więc pierwsze z nim porozmawiam, ale na początek długa kąpiel w moim domku.
Kiedy lecieliśmy następnego dnia do domu junior w końcu zapytał 
-Ciociu, a dlaczego wujek z nami nie leci? I dlaczego wczoraj płakałaś ?
-Bo widzisz, wujek mnie zdenerwował. Ale nie przejmuj się tym.
-Był zły, ze jechałem z wami/?
-Nie skarbie. To wujek zaproponował, abyś z nami jechał to jakby mógł teraz być zły?
-Kocham cię ciociu.-powiedział juniorek i przytulił się do mnie, a ja momentalnie się rozpłakałam. Kiedy byliśmy już na lotnisku i ojciec chłopca spostrzegł moje zapłakane oczy strasznie się wystraszył
-Tata!!-chłopczyk biegł w stronę ojca
-Junior :) 
-Tęskniłem- powiedział maluch 
-Kaja, co jest? Dlaczego płakałaś?
-Nic się nie stało
-I czemu jesteście sami?  Gdzie Radek
-Pojechał chyba szybciej, albo tam jeszcze został-powiedział junior, a Cris go puścił 
Wziął pociągnął głowę w jego kierunku i się zapytał- Czy on ci coś zrobił ? Zabiję go !
-Nic mi nie zrobił po za
-Kurwa zabiję szmaciarza 
-Cristiano uspokój się. On ma córkę 
-CO?-Portugalczyk popatrzał na mnie i dostrzegł, że zaraz będę płakać, więc mnie przytulił 
-Proszę cię nic nie mów- junior stał i patrzał na nas, aby po chwili przytulić nas. Wyglądało to cudownie. Junior taki malutki sięgał nam trochę za kolana
-Jedziemy do domu-powiedział piłkarz i chwycił nasze bagaże 
-Mógłbyś podwieź mnie do mnie do domu?
-Nie
-Dam sobie radę
-Nie, ponieważ jedziesz do nas. Zamówimy pizze, pogramy czy coś, a tak będziesz siedzieć sama w domu i będziesz ryczeć 
-Jak do was? Przecież dom komuś wynająłeś 
-Kochana to było dwa tygodnie temu 
Jechaliśmy w ciszy, nikt nawet słowem się nie odezwał. Byłam wykończona, nie mogłam znieść myśli, o tym, że mój mąż ma dziecko.
-No więc tak. Tam jest twój pokój masz 15 minut na odświeżenie i spotykamy się na dole.-powiedział Ronaldo z błyskiem w oku
______________________________________________
Wczoraj nie mogłam dodać rozdziału z powodu przyjazdu szwagierki. Nie martwcie się dziecko nie będzie Rafała wszystko wyjaśni się w 26 rozdziale, bądź w następnym, nie pamiętam 

piątek, 30 sierpnia 2013

23 Ciąża

Wieczorem dołączył do mnie Rafał. Pytał dlaczego nie jestem na sali, ale najlepszym wytłumaczeniem było powiedzenie, że jestem zmęczona. Noc była bardzo przyjemna :) Następnego dnia pojechaliśmy w plener zdjęciowy. Cały dzień uśmiechania robienia głupich min itp. Byłam bardzo, bardzo zmęczona. Wracając do hotelu w pobliskim kiosku była gazeta plotkarska. Na okładce ja i Cristiano składający mi życzenia. Bez zastanowienia kupiliśmy gazetę i zaraz w aucie odczytałam artykuł.
" Kaja Aveiro, a może Michalczyk? Drodzy czytelnicy przeżyliśmy szok! Otóż Kaja Aveiro żona, znaczy się była żona Portugalskiego piłkarza Cristiano Ronaldo wczoraj wyszła za mąż i to w dodatku kościelny. Ślub odbył się w Portugalii, co najlepsze na jej ślub przybył były małżonek wraz z synem. Cristiano junior uwielbia nową, "mamę" W ostatnim wywiadzie siostra sportowca wypowiedziała się w tej kwestii i przyznała, że będąc w szpitalu chłopczyk zwracał się do niej "mamo". Czy syn sportowca będzie cierpiał z powodu rozwodu ojca i nowego partnera mamy? Dlaczego się rozwiedli? Co było powodem rozstania? Czyżby zwątpiła i dlatego zostawiła byłego męża? Co teraz będzie? Portugalczyka pewnie bardzo zabolał widok ukochanej przed ślubnym ołtarzem. Piłkarz życzenia złożył tylko kobiecie mężczyznę ominął szerokim łukiem. To właśnie Rafał skradł serce dziewczyny a nie Ronaldo."
-Nie podoba mi się to, że jesteśmy pod ciągłym obstrzałem fotografów i dziennikarzy- powiedział Rafał zapalając silnik 
-A myślisz, że mnie to sprawia radość ?
-Przepraszam, ale od początku ta historia była do bani. Wiem, że chciałaś pomóc ale teraz trzeba to jakoś odkręcić 
-Myślisz, że wtedy będzie lepiej? 
-A nie?
-Nie! Wtedy będą wymyślać plotki, że coś nas łączy, że dostałam kasę albo coś gorszego. Zaraz o nas zapomną, zobaczysz
-Mam nadzieję, że sprawdzi się to co mówisz
-Uwierz mi na słowo 
Zajechaliśmy do domu przebrałam się i zaczęliśmy gotować obiad. W efekcie byłam cała z mąki a Rafał z bułki tartej.
-Poddaje się!! Poddaje - próbowałam się bronić ale nic z tego. Leżałam na podłodze pod ciężarem męża
-I co pani teraz powie?-zapytał całując 
-że chyba głód mi przeszedł. Ciężki jesteś 
-Jesteś moją żoną, kochanie 
-Ale nie niewolnicą 
-Ale ja nic od ciebie nie chcę, właściwie chcę, ale sam to sobie wezmę - chłopak zaczął rozpinać 
-Nie dla psa kiełbasa 
-Nie jesteś psem. Kochanie jesteś moją żoną.
Pocałowałam męża i zaczęliśmy się rozbierać na podłodze w kuchni. I w taki oto właśnie sposób wylądowaliśmy w łóżku bez obiadu ;)
Kilka dni później pakowaliśmy się na wakacje z juniorem w roli głównej. W samolocie junior oglądał bajki a myśmy rozmawiali 
-Wiesz czuję się jakbyśmy byli 10 lat po ślubie- powiedział Rafał 
-Dlaczego?
-Bo tego jak patrzę na ciebie i juniora to mam wrażenie, że jesteś jego mamą. A Ty jesteś moją żoną i tak jakoś dobrze się czuje, przy waszym towarzystwie 
-I za to cię kocham 
-Tylko za to? - zapytał z miną słodkiego pieska 
-Jest jeszcze kilka innych rzeczy, ale to później ci powiem 
Lot dłużył nam się niemiłosiernie nawet junior zaopatrzony w miliony gier na konsoli i karty zaczął nam się nudzić. Kiedy w końcu dolecieliśmy w końcu do Turcji. Junior bardzo się cieszył, że spędzi z nami aż dwa tygodnie. 
-Junior ?
-Tak?
-A może zadzwonimy do taty i powiemy mu, ze już wylądowaliśmy hm?
-Takk
-Okej gdzie mam zapisanego tatę o mam. Proszę

-Tak słucham? 
-Cześć tatuś! Właśnie wylądowaliśmy i zaraz jedziemy do hotelu 
-O o  to super, a jak ci się podoba?
-Fajnie. Ciocia mi obiecała, ze pójdziemy na basen 
-To super. Cieszę się i życzę ci miłych wakacji 
-Pozdrów wujków
-Ty też tam wszystkich pozdrów. Ej a młody Ty nie jesteś za mały na takie wakacje bez taty? hm
-Nieee - powiedział chłopczyk z miną dzikusa 
-A dasz mi na chwilkę ciocie ?
-Dobrze. Ciociu! Tata chce porozmawiać 
-Tak słucham?
-Cześć i jak nie sprawia młody kłopotów?
-Coś Ty. Grzeczny jest i bądź spokojny znam juniora na tyle, że krzywda mu się nie stanie 
-N=To nie przeszkadzam. Miłej zabawy i odpocznijcie trochę 
-Dziękuję paa
Pojechaliśmy do hotelu a w efekcie wylądowaliśmy w drewnianym domku letniskowym.
Dzień minął nam bardzo szybko. Następnego dnia poszliśmy na basen i opalaliśmy się. Po południu zjedliśmy obiad i zadzwoniliśmy do Crisa
-Tak słucham?
-Cześć tatuś:)
-oo cześć skarbie co tam u was?
-Fajnie, świeci słońce ciocia się opala a wujek poszedł po picie, a co u ciebie?
-A właśnie pijemy z wujkami piwo i tak sobie rozmawiamy 
-A jesteś w Hiszpanii?- zapytał zdziwiony chłopczyk 
-Tak a co? Przecież ci mówiłem 
-Aha, zapomniałem
-Jesteś grzeczny?
-Tak :)
-Nie rozrabiasz?
-Nie, ale wujek kompletnie nie umie grać w nogę -,-
-Hahahaa to nie jest piłkarz tylko architekt ładnie rysuje 
-Sprawdzimy- powiedział przebiegle juniorek
-To ja wam nie przeszkadzam i miłego wypoczynku synku
-Dziękuję tatusiu

-I co u niego słychać-zapytałam ciekawa
-Chyba wszystko okej. Jest w Hiszpanii u wujków
-Ciekawe co tam robi
-Pije piwo
-CO!??!
-Powiedział, że pije piwo
-Ja tej gnidzie dam picie piwa
-Hallo coś się stało?-zapytał Portugalczyk
-Ty wstrętna gnido, odłóż te piwo bo inaczej pożałujesz, że się urodziłeś!!
-Ale o co ci chodzi? Ja nic nie pije
-Ronaldo nie okłamuj mnie! Juniorowi powiedziałaś, że pijesz piwo!
-Dobra, dobra niech ci będzie jestem na piwie i co z tego?
-Czy ty mądry jesteś? Chłopie bierzesz leki, Dopiero co odzyskałeś czucie w nogach a Ty...
-To bez alkoholowe
-A wiesz jaką mamy ładną pogodę ? Słoneczko świeci
-Hehe przed chwilą darłaś się, że wszyscy siedzący obok mnie słyszeli
-A co Ty gadasz? Ja? Tak zadzwoniłam chciałam zapytać co tam u ciebie?
-Bardzo dobrze, wręcz niesamowicie
-Taa poważnie to ja nie przeszkadzam wam miłego dzionka
-Dzionka?
-Nie czepiaj się tylko pij te twoje siki
-Dziękuję dla ciebie kiedyś zamówię :)
-Pa
-Cześć- powiedział chłopka i się zaśmiał

-Co ci tak wesoło- zapytał mnie Sergio
-Nie słyszałeś?
-Zjechała go jak psa, że pije piwo a zaraz milutka była- powiedział Mesut siedzący najbliżej Portugalczyka
-Ja bym na twoim miejscu  się nachlał i poszedł spać- powiedział Marcelo
-A myślisz, że ja bym nie chciał? Chciałbym o niej zapomnieć, ale nie mogę, nie potrafię
-Gdybyś walczył o nią to może siedziałaby tu dziś z nami- powiedział Sergio
-Taa, albo Cris byłby w Turcji - stwierdził Marcelo
-Jest mi cholernie bliską osobą i nie chcę stracić z nią kontaktu, ale nie potrafię patrzeć jak inny facet jest z nią szczęśliwy
-Ja też nie- powiedział Anderson dosiadając się do chłopaków
-Anderson? Co Ty tutaj robisz?
-Wiecie ile ja się was naszukałem? Każdy bar obszedłem, każdy klub w okolicy odwiedziłem a Wy siedzicie w nudnej restauracji na uboczu Madrytu -,-
-Co Ty tutaj robisz?-zapytali ponownie chłopcy
-Przyjechałem po tym jak przeczytałem, że Ty jesteś w Hiszpanii a Kaja w Turcji
-Aha, czyli Manchester poinformowany ?
-Tak, ale mam większy problem -powiedział Anderson
-Siema chłopaki :) Już im powiedziałeś Andi
-Nani a skąd Ty się tu wziąłeś
-Ja z hotelu. Dałem Andersonowi trochę czasu- powiedział ucieszony Nani
-Andi o czym chcesz nam powiedzieć?- zapytał Sergio
-Będę ojcem -,-
-Co?-zaśmiałem się bo byłem pewny, że nas wkręca
-Gówno nie słyszałeś? Będę miał dziecko
-Nie, żartujesz sobie-powiedział Marcelo a jego oczy prawie znalazły się na podłodze
-To może ja to wyjaśnię- powiedział nani No więc kilka miesięcy temu poznaliśmy, znaczy się Anderson poznał kobietę swojego życia
-Srycia a nie życia. Jestem za młody aby umierać
-Nie przeszkadzaj i ona wczoraj powiedziała. Na spotkaniu, że ma niespodziankę, która go ucieszy. Nasz kolega powiedział
-Ooo uwaga dialog wchodzi- powiedział Sergio i przybliżył się do Luisa na co chłopak pokazał mu język.
Andi powiedział -kocham cię
A ona- A naszego dzidziusia też będziesz kochał?
Anderson- Jesteś w ciąży?
Dziewczyna- Tak
Nasz przyszły tatuś nie popisał się dumą i powiedział -Będę ojcem? Będę ojcem!
Później usiadł na kamień Dziewczyna coś próbowała powiedzieć ale nasz kolega zwiał
-Ty Anderson gratki. Będziesz miał taką malutką istotkę w domu - powiedział słodko Sergio
-Wal się!- powiedział smutny Anderson - Co ja mam zrobić
-Nie wiem co ci powiedzieć, a powiesz przynajmniej jak ta dziewczyna ma na imię -zapytał Marcelo
-Karina
-Ładnie, muszę zapamiętać -powiedział Nani- Dam tak córce na imię.
-Zasraniec. Ja tu mam kryzys, a Ty się wygłupiasz
-Zawsze to Ty się wygłupiałeś, teraz nasza kolej. - powiedziałem i poklepałem kolegę po plecach
-Ale ja nie chcę dziecka. Chcę się wyszaleć. Być wolny, a dziecko a tym wieku to nie jest dobry pomysł
-Chłopie czas dorosnąć ! Teraz zamiast gatek w pajacyki czas włożyć w paseczki- powiedział Marcelo na co wszyscy się zaśmiali
-A w którym jest miesiącu?-zapytał Mesut siedzący do tej pory cicho
-W 13 tygodniu-powiedział Anderson
-A ile trwa ciąża ? -Zapytał Sergio
-40 tygodni- powiedziałem i przypomniało mi się jak czekałem na narodziny juniora
-Ty Ronaldo jakiś obeznany w te klocki- pochwalił kolegę Marcelo
-Mam dziecko gdybyś nie wiedział
-A coś kojarzę. -zażartował Brazylijczyk 
-Śmieszne ha ha - powiedziałem i próbowałem przybrać smutną minę ale jak Marcelo zaczął mi się gapić w oczy i zbliżać to, jeszcze przeżyłem ale jak przystawił ten swój nochal do mnie to  wybuchłem śmiechem.
-Ja tu mam kryzys a wy się wygłupiacie-powiedział urażony Anderson
-Jak chcesz to ja ci kupię wyprawkę. Jeszcze coś w domu z ciuszków znajdę po juniorku. -powiedziałem próbując się nie śmiać
-Cristiano jesteś debilem. Mam kasę i sobie kupię co tam będę potrzebował. A dziecko to duży wydatek?- zapytał przyszły tatuś
-Wiesz ja za wyprawkę dałem ponad 100 tyś. Ale ze wszystkim na dwa miesiące. Wliczając remont pokoju poprzez zabawki, ciuszki, kołderki, mebelki, łóżeczko i takie pierdoły. - powiedziałem
-Ja też coś koło 100 - powiedział Marcelo
-Czy wam odbiło ? 100 tysięcy ? To kupa kasy!
-To jest twoje dziecko. Jak masz pieniądze to chyba logiczne, że chcesz kupić najlepsze i najfajniejsze - powiedział Sergio
-Ty patrz go jaki obeznany- powiedział do mnie Marcelo
________________________________________________
Komentujemy a streszczenia dzisiaj nie ma ;/ Nie wiem czy jutro rozdział się pojawi ale w niedziele będzie :)

czwartek, 29 sierpnia 2013

22 Ślub

To już dziś ;((((((((( Jestem mega zdenerwowana. Stres mnie zżera. Ale są moi najbliżsi przyjaciele, nawet Monic przyleciała. Bardzo się cieszę, szkoda tylko, że juniora nie będzie. Crisa też nie, ale co zrobić. Dziś jest najpiękniejszy dzień mojego życia. :))
-Gotowa? Musimy już jechać-powiedział Marcelo
-Jechać? Przecież pan młody pierwsze musi przyjechać do mnie, znaczy po mnie
-Aha, no faktycznie. Ostatni raz jak byłem świadkiem to myśmy jechali,no tak do panny młodej ;/
-Marcelo idź się utop- powiedziałam z uśmiechem 
-Wedle życzenia- Brazylijczyk szedł w stronę mojej łazienki 
-'Niee, jesteś dziś mi potrzebny.
-Mamy tyle czasu. Zdążysz mnie uratować
-Nie wygłupiaj się! Siadaj tu i siedzisz-pokazałam chłopakowi krzesło obok mojego. Piłkarz usiadł i bawił się palcami 
-Nie strzelaj palcami-upomniałam go,bo bardzo mi to przeszkadzało
-Cris przyjedzie?
-Nie- powiedziałam smutno
-Frajer. Taki właśnie on jest. Jesteś za dobra, pomogłaś mu a on nie raczy nawet przyjść na twój ślub.
-Nie rozmawiajmy o nim proszę. Chciałam mu pomóc i pomogłam, nic już nas nie trzyma. On ma swoją rodzinę, a ja za dwie godziny będę miała swoją 
-Mogę być szczery?- zapytał mężczyzna 
-Proszę
-Kiedy cię poznałem, myślałem, że w dniu dzisiejszym będę świadkiem Crisa,
-Nie rozumiem? To on 
-Chciałem aby on był twoim mężem 
-Aż tak źle mi życzysz?- zaśmiałam się 
-On jest dobrym człowiekiem, ale pewnie przyjście tu dziś sprawiłoby mu dużo przykrości 
-Co Ty gadasz? Marcelo denerwujesz mnie. Dzisiaj jest mój ślub a Ty mnie zniechęcasz do Rafała !
-Przepraszam, ale ja chciałem móc przyjść do przyjaciela pod bele jakim pretekstem i widzieć was. Odwiedzać cię 
-Przecież możesz nas odwiedzać kiedy chcesz!
-Twój małżonek już jest.
-Już?! Tak szybko? Ty wstrętna żmijo zagadałeś mnie 
-Ups hehe szykuj się. A ja idę ponegocjować
-Co idziesz?
-Wykupiny :D
-Nie wierzę, niee to nie jest prawda 
-Hehe chyba ślubu nie będzie 
-Marcelo!
-Chyba, że twój narzeczony o tym pomyślał, chociaż wątpię 
-To będzie katastrofa 
-Hehe- zaśmiał się szatańsko i poszedł otworzyć drzwi. Po chwili do pokoju wszedł Rafał 
-O jejku Marcelo cię tak wpuścił ?> Tak szybko i bez niczego ?
-Musisz znaleźć nowego świadka!
-CO? Nie, nie pobiłeś go prawda?- zapytałam wystraszona a do pomieszczenia wlazł Marcelo
-Patrz mam żelki :) Dobre chcesz skosztować?
-Nie dziękuję- zaraz za  nim wszedł mój tata
-Witaj córeczko 
-Tato :)
-Wszystkiego dobrego kochanie
-Dziękuję, że jesteś tu dziś ze mną- powiedziałam i łezka zakręciła się w oku 
-Jakbym mógł przegapić takie wydarzenie. Jesteś moim jedynym dzieckiem 
-Ruszcie się, bo się spóźnimy- mówił Marcelo z pełną buzią 
-A od ciebie chcę autograf- powiedział tata groźnie w kierunku piłkarza 
-Ode mnie? Nieee, nie to pomyłka. Ja jestem Marcelo. Taki zwykły chłopaczek :)
-Ja widziałem cię chłopczyku na boisku nie raz :) 
-A to niee to mój daleki kuzyn :D Bardzo daleki 
-Przestańcie dyskutować! Marcelo dasz jeden głupi autograf i po sprawie a Ty go nie denerwuj bo mój ślub na tym nie skorzysta, on jest świadkiem 
-Cel- Kościół - powiedział Rafał uśmiechnięty
-Ja zaraz zawału dostanę - Wszystkich pomorduję, obiecuję, ale to dopiero później. Teraz jadę do kościoła
Dojazd do kościoła z moim jeszcze narzeczonym nie zajął dużo czasu i o 12,50 czekaliśmy już na księdza, który ma nas wprowadzić do kościoła. Kiedy weszliśmy i usiedliśmy przed ołtarzem, jakby cały stres gdzieś minął przeszedł na kogoś innego. Czułam się bardzo dobrze, jakby ktoś nade mną czuwał. Msza dłużyła nam się niemiłosiernie, ale dało się przeżyć. Czułam się bardzo podekscytowana. Kiedy ksiądz powiedział słowa 
-"Jesteście mężem i żoną"- Poczułam szczęście

-Wolałbym, aby to Cris stał tam, a nie Rafał- powiedział Anderson
-A myślisz, że myśmy by nie chcieli ?-zapytał Sergio
-Zamknijcie mordy bo przed nami siedzą rodzice Rafała. Debile- upomniał piłkarzy Mesut 
-I tak nic nie rozumieją- powiedział pewnie Nani
-No właśnie. A ta mama to by se coś z cyckami zrobiła, strasznie obwisłe je ma- powiedział Anderson i skwasił się
-Patrzyłeś jej na cycki?-zapytał Nani
-No i uwierz nie polecam 
Nani szturchnął Matkę Rafała i ta się odwróciła 
-I'm sorry - wydukał piłkarz 
- Ty faktycznie obwisłe- powiedział Sergio
-A nie mówiłem- powiedział Anderson - kobieta się odwróciła i tylko powiedziała 
-Ciiiiiiiiiiiiiiii
-Okej - powiedzieli piłkarze i wszyscy się na nich popatrzyli 


-Zamorduję ich- pomyślałam, kiedy usłyszałam głos tych pajaców. 
Kiedy miałam obrączkę na palcu nie liczyło się dla mnie już nic. Patrzyłam aby nie przypalić sukienki, bo obok mnie postawili świeczkę. Ładna była no ale bez przesady każdy mój ruch powodował, że się ogień kręcił. Mój kochany Marcelo pod koniec mszy wziął ją oddalił o jakiś kilometr ode mnie. Byłam mu bardzo wdzięczna. 
Po wyjściu z kościoła czekało na nas stado dziennikarzy. No tak przecież jeszcze niedawno byłam żoną Portugalczyka. Rafał nie za bardzo sie tym przejął i dumnie ciągnął mnie za sobą. Zostaliśmy obsypani ryżem i pieniążkami. Dość dużo tego było. Kiedy uwinęliśmy się z naszą "Wypłatą" przyszła kolej na życzenia. Gości było bardzo dużo i życzenia trwały wiecznie. Chyba dłużej niż ta msza. Prezentów dostaliśmy też bardzo dużo. Prosiliśmy, aby goście brali je z powrotem i na sali nam dopiero dali, bo nie mieliśmy gdzie tego wszystkiego już dać.  Ostatnia osoba która przyszła mi złożyć życzenia bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła 
-Co tak patrzysz? Wyglądasz jakbyś ducha zobaczyła - powiedział mężczyzna
-Nie wierzę, to jakiś sen
-To nie sen, tylko twój dzień. Jakbym mógł go opuścić co?
-Cristiano tak się cieszę, że dałeś radę przyjechać 
-Daliśmy radę. Junior niestety, ale w czasie podróży walnął komara i śpi, ale się ucieszy kiedy ciebie zobaczy 
-Na razie to ja cieszę się, że przyjechałeś
-Chciałem ci życzyć wszystkiego dobrego. Szczęścia na nowej drodze.- Chłopak pocałował mnie i poszedł do przyjaciół .
-Wszystko okej"?-zapytał Rafał
-Tak, Cristiano przyjechał- powiedziałam ucieszona
-A jednak dał radę. Chodź jedziemy do restauracji 
Chwilę później byliśmy na sali. Od tańczyliśmy swój pierwszy taniec i poszliśmy zjeść obiad. Po posiłku Cris poprosił mnie do tańca
-Mogę panią prosić do tańca?- zapytał z błyskiem w oku
- Dobrze, tylko najpierw muszę znaleźć Marcelo
-Jest u mnie w samochodzie
-Co on tam robi?
-Pilnuje juniora. Całą noc nie spał i teraz odsypia. Jak młody wstanie to przyjdą.
-Dobrze w takim razie zatańczę z panem teraz- Uśmiechnęłam się do chłopaka i wtuliłam w jego ramiona 
-Uśmiech- powiedziała pani fotograf - Ale z państwa piękna para 
-Tak naprawdę to mój mąż jest tam-pokazałam na Rafała uśmiechającego się do fotografki 
-Ojć, przepraszam
-Nic nie szkodzi. -powiedziałam i wróciłam do tańczenia 
-Wiedziałem, że mam ubrać dres
-Dlaczego?-zapytałam zdziwiona 
-Bo nie chwaląc się, wyglądam lepiej niż pan młody - hehe
-Świnia. Wolę cię z tej wysokości 
-Nie rozumiem? -powiedział mężczyzna 
-Pierwszy raz się widzimy odkąd wstałeś z wózka
-A jak przywiozłaś juniora?- zapytał zdziwiony chłopak 
-Siedziałeś jeszcze na wózku
-Musiałem być zmęczony. Nadal długo nie umiem wystać, ale wracam do formy. 
-Będę twoim świadkiem jak wrócisz do gry 
-Nie wrócę już - powiedział smutny Ronaldo 
-A ja ci mówię, że wrócisz
Taniec się skończył i postanowiliśmy wrócić do stolika nawet nie usiadłam, a junior dumnie kroczył z wujkiem. Jak mnie zobaczył wyrwał się piłkarzowi i biegł do mnie. 
-Ciociu tęskniłem 
-Ja za tobą też urwisie-powiedziałam i przytuliłam się do juniorka
-Uśmiech - powiedziała pani fotograf. Przytuliłam się do męża a on wziął młodego na ręce i w takim wypadku powstało pierwsze zdjęcie z Cristiano juniorem. Później było ich dużo, dużo więcej. 
-Kaja, że tak spytam to jest twój syn? Bo Ronaldo o ile dobrze kojarzę był twoim mężem- zapytała moja przyjaciółka Monic
 -Junior jest tak jakby moim synem, zgadza się- powiedziałam po czym odeszłam do męża. Potańczyliśmy, powygłupialiśmy się i nastał wieczór. 
Stałam na tarasie i popijałam szampana, nagle ktoś chwycił mnie w tali. Bardzo się wystraszyłam 
-Nie bój się, nic ci nie zrobie 
-Ronaldo, przestraszyłeś mnie 
-Przepraszam, obiecuję, że już cię nie będę straszył 
-Ja myślę,
- Ślicznie wyglądasz-powiedział chłopak opierając się na barierce 
-Ty też całkiem nieźle 
-Całkiem nieźle? Patrz na ten krój. Te mięśnie co się pod tym skrywają- hehe mówiłam, że kocham tego debila 
-Nie wygłupiaj się- powiedziałam i się zamyśliłam 
-Ej czemu jesteś smutna ?- Zapytał Portugalczyk 
-Nie jestem smutna. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz. Byłeś w kościele od początku czy w trakcie mszy wszedłeś ?
-Ojć, 
-W trakcie- Powiedziałam z uśmiechem 
-Nie, byłem na początku, ale w trakcie wyszedłem, nie umiałem patrzeć, jak wychodzisz za Rafała 
-Słucham- powiedziałam trochę głośniej i trochę bardziej zdenerwowana 
-Nie denerwuj się. Po prostu bardzo mi się podobasz. Myślałem, że cię ....że cię kocham -powiedział mężczyzna ciszej- Ale wiem, ze Ty jesteś szcześliwa. Po cichu myślałem, że jak wstanę to się z tobą zwiążę, ale nic ci nie mówiłem, bo jeździłem na wózku
-Dlaczego mi to teraz mówisz- zapytałam z łzami w oczach 
-A kiedy ci to miałem powiedzieć ? Wtedy jak byłem uzależniony od innych? Było mi wstyd. Nie zauważyłaś, że z nikim nie byłem od tego cholernego wypadku ? Mogłem mieć stado lasek, ale po co? Aby były ze mną dla kasy? Albo z litości? Chciałem wstać i z tobą mi się to udało
-Dlaczego mówisz mi to dopiero dziś? Co? Dlaczego? Nie mogłeś mi tego powiedzieć wcześniej- wybiegłam z tarasu cała zapłakana. Weszłam do pokoju i próbowałam przestać płakać, ale nie mogłam. Teraz wszystko wróciło. Nie wiem czy kocham Rafała czy tę mendę Ronaldo. Na początku wydawało mi się, że ta menda wstanie i razem zbudujemy prawdziwą rodzinę, a teraz ? Teraz jesteś panią Michalczyk i masz męża. Tak, niech Cristiano żałuje, ze stracił taką laskę jak Ty.-powtarzałam w myślach. Chociaż bardzo żałowałam, że nie powiedział mi tego choćby dzień wcześniej. Teraz jest za późno. Nie będziemy razem i ..i .i jestem cholernie głupia. Ale pocisza mnie fakt, ze kocham Rafała. Wiem, że on też mnie kocha i jestem pewna, że za niedługo będziemy prawdziwą rodziną.  Ja, on i nasz dzidziuś z psem na czele.
________________________________________________________
-Rafał :) 
-Kocham cię
-A naszego dzidziusia też będziesz kochał?
-Jesteś w ciąży?- 
-Tak 
-Będę ojcem? Będę ojcem!