czwartek, 17 października 2013

Bliski koniec

Zbliżamy się do końca opowiadania i w związku z tym, że nie mam zamiaru siedzieć i się nudzić, postanowiłam zacząć nowe opowiadanko :) Rozdziały będą 2-3 razy w tygodniu, ale to dlatego, że cały dzień gdzieś jeżdżę. Nie mam tyle czasu co kiedyś, ale nie będę się użalać nad sobą. :) Oto link. Prolog jeszcze dziś :) ( Prawdopodobnie)

http://wzorowemalzenstwo.blogspot.com/

wtorek, 15 października 2013

43 Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej

Od tygodnia jestem w domu, leżę właśnie na łóżku obok mnie leży junior, Dinis i Cristiano. w ciszy przyglądamy się malutkiemu Aveiro i zastanawiamy się kto będzie chrzestnym dla naszego synka.
-Jestem taki szczęśliwy- powiedział ojciec dzieci 
-A co wygrał pan złotą piłkę ?
-Kaja-pogroził mi Portugalczyk
-Cicho być bo dzieci śpią. Jak słodko razem wyglądają 
-No. Moja krew
-Niestety -,-  Obaj są podobni do ciebie. Chocia Dinis skóra zdjęta z ojca, mam nadzieję, że inteligencję ma po mnie
-Ej. Co to miało znaczyć? Sugerujesz, że jestem głupi?
-Dziwię się tobie, masz wszystko o czym człowiek może zamarzyć. Pieniądze, luksusowe samochody, domy, karierę, a Ty zamiast ożenić się z jakąś modelką to wybrałeś ortopedę.
-Przynajmniej ją kocham, jest mądra i poświęciła się dla mnie, co jest znakiem, że miłość działa w dwie strony, a tu obok leży wystarczający dowód naszej miłości. - Powiedział uśmiechnięty Portugalczyk 
-Nie przeszkadza ci, że wszyscy się tak nagle zaczęli rozpisywać na nasz temat?-zapytałam 
-Nie obchodzi mnie to....dobra wróć. Obchodzi mnie jedna gazeta, którą pozwę do sądu za opublikowanie zdjęcia jak wychodzę ze szpitala
-Hahaha ohh tę okładkę wsadzę w ramkę -powiedziałam rozmarzona 
-To wcale nie jest śmieszne. Byłem zmęczony
-Ty byłeś zmęczony? Czym ? To ja  rodziłam 
-Ty tylko krzyczałaś 
-Tak, a to Ty rodziłeś 
-No Ty rodziłaś, ale ja cię wspierałem i zapamiętaj to sobie bo przy 3 dziecku rodzisz sama-powiedział Portugalczyk śmiejąc się 
-Dobrze wiedzieć. Nie będzie 3 dziecka 
-Chcesz mnie pozbawić potomstwa?
-Może :)
-Uważaj, bo jeśli mnie zdenerwujesz to za 9 miesięcy będzie nas tu 5 -pogroził piłkarz
-I ciekawe jak sobie dam radę z 3 dzieci co?
-Przecież ci pomagam -odparł Roni
-Tak, ale za niedługo zaczną się wyjazdy, mecze w reprezentacji i co wtedy zrobię ? Z dwójką jeszcze dam sobie radę, ale z trójką dzieci i w tym 2 maluszków to nie ma szans'
-Dobrze, powstrzymamy się na razie z kolejnym dzieckiem, musimy dobrze wychować tych tu łobuzów 
-Wcale nie są łobuzami. Junior bardzo wczuł się w rolę starszego brata i chyba nie ma zamiaru ustąpić.
-Sam mu się dziwię. Ja już czasem padam, a ten dalej leci po pampersy lub mleko na drugi koniec domu i to z bananem na twarzy.
-Po prostu cieszy się, że ma rodzeństwo. Nie pamiętasz jak nam marudził kiedy byłam w 6 miesiącu ciąży?
-Pamiętam. Obraził się na nas, że robimy mu na złość i dlatego musi tak długo czekać na braciszka 
-Ale przynajmniej teraz cieszy się dłużej
-A no -odparł piłkarz. Pocałował dzieci, narzeczoną i wstał pomagając również Kai podnieść się z łóżka 
-Musimy wrócić do naszej wcześniejszej rozmowy -przypomniałam narzeczonemu schodząc schodami 
-A o czym rozmawialiśmy?
-O chrzestnych 
-Aha. No to mamy malutki problem, bo ja nie mam zielonego pojęcia kogo wziąć. Moich sióstr nie wezmę na pewno, a z drużyny to nie jestem pewien czy mój syn będzie zadowolony z takiego chrzestnego jak np Ozil 
-Dlaczego? Lubimy ich i któryś z nich będzie chrzestnym to więcej niż pewne 
Nie dokończyliśmy rozmowy, a usłyszeliśmy dzwonek 
-Cześć Cristiano. Chcieliśmy ci złożyć życzenia na tego drugiego tatusia -odpowiedział uśmiechnięty od ucha do ucha Marcelo 
-Dziękuję ci Marcelo, a reszta gdzie ?
-Jaka reszta?-zdziwił się Brazylijczyk
-Powiedziałeś chcieliśmy ci złożyć. To Ty i kto jeszcze ?
-Nikt, sam przyjechałem - Ronaldo wzruszył ramionami i chciał zamykać drzwi kiedy ktoś podłożył nogę i rozległ się krzyk "NIESPODZIANKA"
Podeszłam do drzwi Marcelo mnie wycałował i pewnie dalej by to robił gdyby Cristiano go grzecznie nie przetransportował (przeniósł go na drugą stronę). Kiedy zobaczyłam co ci królewscy odwalili to o mało co nie pękłam ze śmiechu. Otóż Karim był przebrany za dziecko miał dużego pampersa, smoczek i wielką czapeczkę. Sergio natomiast był ubrany tylko w pajacyka i ślizgał się po kafelkach 
-Musicie zmienić kafelki, bo dziecko się zabiję - powiedział Pepe, który wcale lepiej nie wyglądał. Miał ubrany dwu- częściowy komplecik i grzechotkę przypiętą do kieszeni 
-A Kepler dlaczego grzechotkę masz przypiętą do kamizelki ? Dzieci tak nie mają- zaśmiał się Portugalczyk
-Bo trzy razy już ją zgubił i później płakał.-zaśmiał się Marcelo 
Na deser wszedł Iker w stroju pirata i smoczku, myślałam, że padnę na zawał. Żałowałam, że nie przyszli w tym na porodówkę pewnie zamiast krzyczeć z bólu śmiałabym się do łez. 
-Iker są jeszcze te smoczki w aucie?-zapytał Karim 
-Śą Tfa -powiedział Casillas z smoczkiem w buzi 
-Co wy to macie?-zaciekawił się Portugalczyk i wyciągnął koledze dudusia z buzi- Lizaki?
-Oddawaj. To moje. -krzyknął Iker w kierunku Ronaldo 
-Wiesz jak oducza się dzieci ssania smoczka?-zapytał Cris kolegę
-Nie-odparł kapitan czerwonych diabłów 
-Do środka wsypuje się sól, ja ci wytąkam w soli okej? - zaśmiał się piłkarz i oddał zabawkę koledze 
-Odczep się od mojego smoczka-wysyczał bramkarz i poszedł obrażony w stronę kuchni 
-W końcu są w swoim świecie-powiedział Ronaldo i się do mnie przytulił 
-Ha ha Marcelo chyba tu jest jedyny porządny
-Kobieto znając życie on to wszystko zorganizował 
-O o ktoś woła tatusia 
-Obstawiam, że w jego krzyku   wyraźnie słychać słowo "mama"-zaśmiał się piłkarz i pognał na górę po dzieci 
-Gdzie on polazł? Nie podoba mu się prezent? Jeszcze coś mamy spokojnie 
-Jejku Marcelo mam się bać? On poszedł tylko sprawdzić co u dzieci, bo Dinis się obudził 

piątek, 11 października 2013

42 Jutro poród

Dziś jest najgorszy dzień jaki mogłam sobie wymyślić. Jutro jadę na porodówkę, a mój narzeczony dostał jakiejś obsesji. Mam go dość jednym słowem. W całym domu jest pełno ludzi i robią wszystko aby zagwarantować 100% ochronę naszym dzieciom. Pytam się na co? Po co to komu? W łazience mam położone specjalne gumowe  kafelki, aby jak dziecko się przewróciło to nie wybije zębów -,- no jakaś masakra 
-DOŚĆ !!! KONIEC Dziękuję państwu tam są drzwi 
-Nie podoba się pani? Możemy zmienić kolor lub dodatki zabezpieczeń 
-WYNOŚ MI SIĘ Z TYMI ZABEZPIECZENIAMI ...JUŻ -krzyczałam jak jakaś wariatka, aż Cristiano pofatygował się zejść z góry 
-Co tu się dzieję ?-zapytał Portugalczyk 
-No pana żonie chyba się realizacja zamówienia nie podoba -powiedział przemądrzały asystent projektanta 
-Cristiano po cholerę ci takie rzeczy w domu? Do czego to nam? Junior się tu wychował bez tego wszystkiego i nic mu nie jest 
-Kilka razy zęby wybiłby w łazience
-TO się pilnuje dziecka, a nie wymyśla jakieś bajery. Wszystko ma zostać wymontowane inaczej będziesz Dinisa odwiedzał u mojego ojca, bo ja tu mieszkać nie będę 
-Ty chyba żartujesz? Przecież to zajmie  tydzień-powiedział Dowódca tego cyrku 
-O ile dobrze sobie przypominam to nie przeszliśmy na TY-upomniałam architekta
-Proszę opuścić mój dom uregulujemy koszty jutro tylko porozmawiam z narzeczoną -powiedział grzecznie Roni i zamknął drzwi za pracownikami 
-Mam dość! Mam wszystkiego dość 
-Kaja co ci się nie podoba w tym domu ?
-Widziałeś nasze schody? Piękne dębowe schody zamieniłeś na gumowe bryły, które jak wchodzisz to się zapadają 
-No może z tymi schodami przesadziłem, ale to dla bezpieczeństwa 
-Cristiano Ty już jesteś ojcem i czy to wszystko było ci potrzebne ?
-No nie, ale 
-Nie ma żadnego ale..jutro to wszystko ma zniknąć rozumiemy się ?
-Tak -,- Przepraszam 
-Nie masz za co - podeszłam do piłkarza i się przytuliłam po mimo mojego wielkiego brzucha Cristiano mnie objął i wtulił w swoje silne ramiona 
-Tato!!
-Co się stało-zapytał piłkarz patrząc na syna 
-No bo ja myłem zęby i..
-I? -zapytałam 
-I wylał się płyn do płukania na te kafelki i jest plama. Próbowałem to zmyć, ale się nie dało 
-Juniorku nie przejmuj się jutro już nie będzie tego dziadostwa na kafelkach -powiedziałam i młody momentalnie się uśmiechnął 
**
-Mamusiu dlaczego masz walizkę w pokoju? Wyjeżdżasz?-zapytał przestraszony chłopczyk 
-Jutro jadę do szpitala wiesz - powiedziałam z uśmiechem, aby rozweselić malucha 
-Jesteś chora?-zapytał zatroskany chłopczyk 
-Nie :)-uśmiechnęłam się - Za kilka dni na świecie pojawi się twój braciszek 
-Aha czyli jedziesz urodzić mi braciszka?
-Tak skarbie-powiedziałam śmiejąc się 
-A urodzisz mi jeszcze siostrzyczkę ? Proszę 
-Kiedy indziej 
-Dlaczego? Ja chcę mieć 2 braci i siostrę 
-Zrobimy tak. Na początku jak pojawi się Dinis i będziesz pomagał mi się nim zajmować i będziesz się z nim bawił to wtedy porozmawiamy i ustalimy ile będziesz miał rodzeństwa okej ?
-Dobrze :) 
-Superr a teraz chodź idziemy do ogrodu poprzeszkadzać tacie 
**
-No dobrze
-...
-Wszystko według planu?
-...
-Mam nadzieję, że nic nie spieprzysz bo wtedy stracę ją na zawsze 
-...
-No to wszystko gra
-..
-Tak zgadzam się
-...
-Chłopie daj spokój
-...
-A Karim też będzie ?
-..
A kto jeszcze>?
-No to ja będę i ...no no Marcelo muszę kończyć zadzwonię do ciebie później -piłkarz szybko schował telefon do spodni i się uśmiechnął 
-Cris z kim rozmawiałeś ?
-Z Marcelo
-Dziwne tylko, że jego telefon jest w kuchni na blacie. Zapomniał go rano jak przywiózł ci klucze z szatni 
-A bo on.. on dzwonił z drugiego telefonu
-Tak ? A to bardzo ciekawe. Bo jego żona dzwoniła i powiedziała, że przyjedzie po telefon od niego bo ten marudzi, że nie ma jak się z nikim skontaktować 
-Nie wiem skąd wziął ten telefon ale dzwonił Marcelo. 
-Radzę ci nic nie kombinować, bo pożałujesz, 
-Tak jest.  Co robimy ?
-Idziemy spać 
-Słucham ?-Roni zrobił dziwną minę, na co zareagowałam śmiechem 
-Cristiano jutro przez nie wiem ile godzin będę na porodówce, a Ty chcesz mnie jeszcze męczyć. 
-Nie chce cię męczyć. Wiem, że jutro będzie ciężki dzień dla ciebie, ale dla mnie najszczęśliwszy dobra jeden z najszczęśliwszych 
-A jakie masz jeszcze szczęśliwe?
-Urodzenie juniora, poznanie ciebie, przyjęcie  oświadczyn , informacja, że jesteś ze mną w ciąży,   złota piłka i kilka tam takich wygranych 
-Jutro będziesz drugi raz ojcem. Jak się czujesz?
-Szczerze ?
-Yhy 
-Stres mnie zżera. :) Ciągle wyobrażam sobie jak będzie wyglądał, ile będzie mierzył, a ile warzył. Czy będzie podobny do nas czy do dziadków 
-Chciałabym, aby miał twoje oczka i talent do gry w piłkę nożną a resztę wymieszaną 
-Jakie wymagania -zaśmiał się Portugalczyk 
-W końcu będę musiała spędzić z nim kilkanaście lat :)
-My ! Będziemy musieli, nie zapominaj o mnie 
-Dobrze kochanie 

wtorek, 8 października 2013

41 Myślałeś, że pozwolę ci iść samemu na imprezę ?

Z DEDYKACJĄ DLA MARTYNY ;**

Kaja pojechała do domu z juniorem, a ja nie miałem zbytniej ochoty na imprezowanie bez niej. Fakt chciałem trochę poszaleć, ale w towarzystwie Kai. Nigdzie razem jeszcze nie byliśmy, a dzisiejszy dzień był idealną okazją, aby się oświadczyć. Tak, właśnie próbuję od kilku tygodni złożyć Kai propozycję ślubu ze mną, ale jakoś mi to nie wychodzi. Albo nie ma odpowiedniej chwili, albo po prostu tchórzę. Co ze mną jest nie tak? To takie trudne? Ohh w przyszłym tygodniu zorganizuję jakąś romantyczną kolację tylko we dwoje i wprowadzę mój plan w życie.
-Idziesz? Czy będziesz tak tu siedział?-zaśmiał się Marcelo
-Musiałem czekać na ciebie. Kto by pomyślał, że zajmiesz moje miejsce -zaśmiałem się na co Marcelo zrobił głupią minę 
-Że co?
-Kiedyś to ja siedziałem najdłużej w łazience, a teraz Ty przejąłeś  moje nawyki :D
-Ty ! Siedź cicho, bo ci krzywdę zrobię 
Uniosłem ręce w geście obronnym i podążyłem za przyjacielem w stronę samochodu 
-Dlaczego nie ma żadnego samochodu na parkingu tylko twój? Gdzie reszta?
-Co ? A yyy.yyy...yy oni dojadę na miejsce ..tak oni już czekają 
-Marco Ty coś kombinujesz :)
-Ja? A w życiu- piłkarz wsiadł do samochodu i włączył muzykę 
-No dobra brachu, a teraz poważnie gdzie jedziemy? Bo nie będę ukrywał, że zależy mi aby wrócić do domu trzeźwy i dość szybko 
-Dlaczego?
-Bo muszę porozmawiać z Kają 
-Porozmawiasz spokojnie, ale teraz jesteś mój i mogę cię wywieź gdzie chcę :)
-Stary nie wygłupiaj się tylko jedź do tego klubu co się umówiliście i nie denerwuj mnie!!-
-Co się wydzierasz?
-Bo trzeci raz objeżdżasz te rondo!!
-Może lubię! ? Nie wpadłeś na to? 
-Bo zaraz się przesiądziesz na miejsce dla pasażera i to ja będę prowadzić !-pogroził Portugalczyk 
-Dobra już spokojnie. Jedziemy 
Po godzinnej jeździe zajechaliśmy pod jakąś restaurację 
-Restauracja? Serio? Przecież mieliśmy gdzieś wyjść, jakbym wiedział, że do restauracji to Kaję bym zabrał. 
-Jaka z ciebie maruda. Jak baba- stwierdził Brazylijczyk 
-Kochasz swoje włosy?-zapytał Portugalczyk 
-Że co? -zapytał zdziwiony obrońca 
-Pytałem czy kochasz swoje włosy, bo jak nie przestaniesz się wydurniać to ci je zetnę na meczu wyjazdowym- powiedziałem, aby chwilę później zacząć się śmiać 
Brazylijczyk naciągnął kaptur bluzy tak, aby mógł związać sznurki. 
Kiedy wszedłem do restauracji nikogo nie było, a w dodatku było ciemno 
-Marcelo jesteś pewny, że to tu?
-No- mężczyzna odpowiedział grzecznie z bananem na ustach 
-NIESPODZIANKA-Wszyscy krzyknęli i pojawiły się serpentyny i kolorowe światełka
-Wow-tylko tyle byłem w stanie powiedzieć.
-Wszystkiego dobrego kochanie. -Kaja do mnie podeszła i pocałowała
-Myślałem, że nie chcesz iść się bawić-powiedziałem z uśmiechem
-Myślałeś, że pozwolę ci iść samemu na imprezę?
-To jednak było podejrzane -zaśmiał się chłopak
-Witaj brachu ! Wszystkiego dobrego z okazji dwóch goli :) I, że w końcu do nas wróciłeś
Po życzeniach przyszedł czas na tort. Na samej górze był ulepiony mały Ronaldo i napis CR7, a niżej był płatek z naszym zdjęciem Ja, Cristiano i junior.
-Bardzo dziękuję za to wszystko, ale nie jestem pewien czym sobie zasłużyłem na to.
-WRÓCIŁEŚ DO NAS BRACHU-krzyknął Marcelo i wszyscy wybuchnęli śmiechem
-Kochanie ściągnij ten kaptur!-Wysyczała żona Brazylijczyka
-Nie, bo zostanę bez włosów
-Dlaczego niby?-zaciekawił się Mesut
-Bo Cris chce mi je ściąć za to, że 3 razy jechałem wokół ronda
-Hahahha naprawdę ?-zapytałam ze śmiechem
-Serio. -powiedział Marcelo i ściągnął kaptur
-Dojazd tutaj zajął mu godzinę, a normalnie jedzie się tutaj 10-15 minut- poskarżył się Portugalczyk
-Musiałem przedłużać. -bronił się piłkarz
-Ważne, że już dojechaliście i twoim włosom już nic nie grozi - zaśmiałam się
Impreza była fantastyczna. Dzieci bawili się w jednej z sal, a dorośli w drugiej. Cristiano trochę się spinał i był poddenerwowany nie wiedziałam o co mu chodzi
-Cristiano co ci się dzieję ?  Jesteś jakiś dziwny od kilku minut- w tle zaczęła grać powolna piosenka
-Chciałem się ciebie coś zapytać
-O co? Ronaldo masz minę jakbyś ducha zobaczył-zaśmiałam się ale momentalnie humor mnie opuścił
-Gorzej- powiedział chłopak i spuścił wzrok
-Zdradziłeś mnie?-zapytałam wystraszona
-Niee-zaprzeczył chłopak - Za bardzo cię kocham, abym mógł ci coś takiego zrobić, a po za tym to by oznaczało koniec, a ja nie mogę ciebie stracić
Ronaldo klęknął przede mnie, wyciągnął z marynarki serduszko, w którym był pierścionek i zapytał
-Czy zostaniesz moją żoną ?
-Aa aaa to o to mu chodziło w samochodzie, z tą poważną rozmową-powiedział głośno Marcelo na co wszyscy go uciszyli - ZAMKNIJ SIĘ
-Kaja nie zgadzaj się. Chcesz mieć takiego plastusia za męża?-Ramos podszedł do Portugalczyka i ciągnął za uszy
-Sergio obiecuję ci, że pierwsze moje zabójstwo dokonam na tobie
-Czy wy nie widzicie, że chłopak jest cały już mokry? A Wy go jeszcze stresujecie, a Kaja nie daje odpowiedzi-powiedziała Sara
-To jak zgadzasz się za mnie wyjść? - Zapadła cisza, wszyscy umilkli i czekali na moją decyzję. Ja tylko kiwnęłam głową na znak "tak"
-Huraa-krzyknął juniorek i podbiegł do nas, w tym czasie Ronaldo założył pierścionek na mój palec
-BĘDZIE WESELE -krzyknął ktoś z tyłu.
Cristiano wstał i mnie pocałował po czym powiedział na ucho- Już się bałem, że się nie zgodzisz
-Kocham cię :) Jest piękny
-Cieszę się, ze ci się podoba -powiedział Portugalczyk i się uśmiechnął 
-Jesteś pewien, że chcesz spędzić ze mną całe życie ?
-Tak. Zaraz po twoim rozwodzie zaczniemy przygotowania do naszego wesela.
-Właśnie. Nie wiem co z rozwodem -powiedziałam smutna 
-Nie martw się. Rozmawiałem z  Rafałem i dał już pozew o rozwód. Nie chce orzekać o winie więc powinno się zakończyć na jednej sprawie, jedynym jego wymogiem jest to abyście starali się o rozwód kościelny. On znalazł sobie jakąś kobietę i z nią chciałby ślub kościelny, a nam chyba to też pasuje prawda ?
-Jesteś wielki
-A Ty jesteś moim Aniołem 
Sukienka Kai i jej brzuszek :)
______________________________________________________
Zbliżamy się ku końcowi i za niedługo będzie czas rozłąki :(


40 Pierwszy mecz

Od niedawna mieszkamy w Hiszpanii. Cristiano codziennie trenuje, junior bawi się ze mną, a nasze psy wylegują się w słoneczku. No właśnie mamy 2 psy. Jeden należy do juniora nazywa się " Brudi", a drugi jest moim przyjacielem odkąd pamiętam "Astor" tata pozwolił mi go zabrać, chodź było mu trochę przykro, bo Astor był z nim trochę związany, ale mój ojciec zrozumiał, że teraz kiedy mam czas nic nie robię to mój przyjaciel będzie ze mną.  A właśnie  mój tatuś rozwiódł się z mamą. Byłam świadkiem na rozprawie i z bólem serca odpowiadałam na pytania sądu, przykro mi było jak musiałam opowiadać o tym jak matka nas zostawiła z powodu choroby ojca. Ja nigdy bym nie mogła zostawić osoby, którą kocham. Za miesiąc junior ma urodzinki i razem z Crisem planujemy zrobić mu przyjęcie niespodziankę. Ostatnie nasze przyjęcie mu się nie podobało, ale to zrozumiałe. Byli sami dorośli i trochę przesadziliśmy, lecz tym razem będą dzieci piłkarzy i przyjaciele juniorka z przedszkola. I Enzo. Jak junior poszedł pierwszy raz z Cristiano na trening i zobaczył, że Marcelo przyjechał również z synkiem na ćwiczenia to radości było co nie miara. Nie wiedziałam, że mój syn umie tak szybko biegać. Enzo i Cristianho nie mogli się od siebie odkleić, ale co się dziwić. Przecież nie widzieli się dość długi okres. Teraz wszystko wraca do normy. Moje sprawy również wróciły na swoje miejsce. Bałam się przyjeżdżać do Hiszpanii ze względu na Pablo. Spotkałam go i muszę przyznać, że zmienił się  już ma dużą córeczkę i ma ŻONĘ :) nie mogłam w to uwierzyć, ale cóż życie różne figle spłata. Kiedy opowiedziałam mu, że też spodziewam się dziecka odparł tylko z śmiechem " No co Ty? Nie kapnąłbym się"
Okej, wiem, że mi widać już brzuszek, ale mógłby udawać co nie? A kiedy tak rozmawialiśmy i fotograf zaczął robić nam zdjęcia to ja zaczęłam się śmiać z jego miny. Nie wiedział o co chodzi. Dopiero kiedy powiedziałam mu, że jestem dziewczyną Cristiano Ronaldo to zrozumiał czemu jest takie zamieszanie wokół mnie. Teraz razem z juniorem pływamy w basenie. Znaczy się on pływa a ja leżę na materacu i sobie pływam :D
-Dzień dobry obiboki -krzyknął Cris i rzucił torbę na trawnik
-Cześć- chłopak podszedł do brzegu basenu i dał mi buziaka i czekał, aż syn dopłynie
-Cześć tato
-Co robiliście cały dzień ?-zapytał mężczyzna siadając na trawie
-Cały dzień? Chłopie jest dopiero 11
-To już popołudnie
-Cristiano idź si utop-powiedziałam śmiejąc się
-Dobra już - chłopak ściągnął koszulkę i spodnie i wskoczył do basenu. Jego syn się ucieszył i razem się chlapali
- Ej pochlapałeś mnie -oburzyłam się na co mężczyzna podpłynął do mnie i zrzucił z pontona
-O popatrz jesteś cała mokra. Co za świnia ci to zrobiła?- szczerzył się głupio ojciec moich dzieci
-Wredota nad wredotami. -wysyczałam przez zęby- chciałeś utopić swoje dziecko?-zapytałam i czekałam na odpowiedź
-Ja? W życiu. Z kimś muszę grać w nogę, a ciebie również nie chciałem utopić, bo kto urodzi mi drużynę CR7?
-Poważnie "CR7"? Nie stać cię na lepszą nazwę dla grupy ?
-Jestem oryginalny czego chcesz
-Ty oryginalny lepiej chodź zjeść obiad, bo się na mecz spóźnisz
-A przyjdziecie na mecz?-zapytał słodkimi oczkami niczym dziecko proszące o lizaka
-Cristiano z miłą chęcią, ale wiesz, że nie mogę się denerwować, a ja nie przeżyję jak wam nie będzie szło
-Ale ja wtedy strzelę bramki dla was
-To strzel dla nas i zobaczę to w telewizji :D
-Jesteś bez serca. To jest mój pierwszy mecz  i to w dodatku z Barceloną
-Dlatego jak wygracie to możesz zaprosić kolegów do domu i zrobimy małą imprezę. Pokażesz Messiemu i Neymarowi gdzie raki zimują - Miałam plan już na dzisiejszy wieczór czy wygrają czy przegrają to i tak, i tak będzie przyjęcie z okazji powrotu do drużyny. Cały zespół pracował tydzień, aby wszystko było tak jak powinno być.
Wyszliśmy z basenu, zjedliśmy obiad i Cristiano musiał jechać na trening
-A obejrzysz chociaż początek? Albo końcówkę w telewizji ?-zapytał z nadzieją, a ja uśmiechnęłam się na myśl, że on nic nie wie :d
-Oczywiście
Cristiano wyszedł z domu, a ja poszłam ubrać siebie i juniorka. Pojechałam pierwsze do restauracji gdzie ma odbyć się przyjęcie niespodzianka dla Crisa, na miejscu była żona  Marcelo i on sam, który najwidoczniej zapomniał, że ma trening. Była również narzeczona Sergio -Pilar- żona Ikera i kilka osób do pomocy.
-Marcelo, a Ty zgubiłeś zegarek czy zapomniałeś, że dziś grasz?-zapytałam ze śmiechem Brazylijczyka
-O cholera spóźnię się-krzyknął piłkarz wybiegając z restauracji
-Claris jak Ty z nim wytrzymujesz? -zapytałam z bananem na twarzy
-Jest wesoło nie ma co -powiedziała kobieta i się zaśmiała
-To co wszystko gotowe?-zapytałam z nadzieją
-Tak. Sergio przywiezie tort jak będzie wracał, Marcelo ma przywieźć Crisa pod pretekstem jakimś. A Ty musisz jechać na mecz :) Uśmiechnęła się do mnie Pilar
-Ale jak to? Miałam wam pomóc
-Bardziej przydasz się Roniemu niż nam. To jego pierwszy mecz po tak długim czasie. Musisz go wspierać, a my już wszystko mamy. Zaraz przyjedzie po was taksówka.
-Po nas? To znaczy kto jeszcze jedzie?-zapytałam zdziwiona
-Jak to kto? Ty i junior -Wytłumaczyła mi Sara
-Aha. No dobra, ale ja się nie przygotowałam. Nie mam nawet jak iść. Nie pójdę chyba w sexi czerwonej sukience opinającej brzuszek -powiedziałam zrezygnowana
-Ależ mamy dla ciebie prezent -powiedziała Pilar i wręczyła mi torbę z prezentem
-Co to?-zapytałam
-Otwórz i sprawdź -Powiedziała Claris
Kiedy otworzyłam torebkę zachciało mi się skakać  z radości i śmiać dostałam koszulkę obowiązkowo z nr 7 i "Ronaldo" na plecach, a z przodu "Kocham cię Cris" A juniorek również dostał koszulkę tylko z przodu napis "Kocham cię tato"
-Dziękuję wam dziewczyny. Jesteście kochane - każdej dałam buziaka i razem z juniorem pognałam do taksówki. Kiedy byliśmy już na stadionie paparazzi nie dali nam spokoju. Ciągle cykali nam zdjęcia.
**
 Mecz trwa już dobre 20 minut. Cristiano nie zorientował się, że jesteśmy na widowni. Wynik był 1-0 Real przegrywał i byłam mega wściekła.
-Dlatego właśnie nie chciałam przychodzić- powiedziałam sobie pod nosem
-Tata gola strzeli!!-krzyknął junior
-Co?-Popatrzyłam na boisko i faktycznie Cristiano biegł z piłką.
-Tato!! Dajesz-krzyczał juniorek,
-Cristiano dasz radę -modliłam się aby strzelił gola
-GOLLLLLLLLL!! Cristiano Ronaldo powrócił! To jest nasz Cristiano Ronaldo, który walczy o swoje i wie czego chce!! Chce strzelać gole!!!- wykrzyczał komentator
Cristiano wsadził sobie piłkę pod koszulkę i biegał po boisku w pewnym momencie wyciągnął przedmiot z ubrania i smutno popatrzył na trybuny gdzie powinniśmy siedzieć.Kiedy nasz wzrok się skrzyżował na piłkarza twarzy momentalnie pojawił się uśmiech. Podbiegł do linii bocznej boiska i posyłał nam buziaki, Marcelo tarzał się po boisku ze śmiechu. Za co oberwał od przyjaciela. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił, dopiero w drugiej połowie zaczął się prawdziwy mecz. Neymar ominął Ikera i strzelił pięknego gola. Sergio nie był długo dłużny i kilka minut później strzelił pięknego gola. W doliczonym czasie Cristiano strzelił kolejnego gola i zadedykował go swojemu synowi juniorkowi. Maluch cieszył się i to bardzo.  Po meczu piłkarze zeszli do szatni tylko Ronaldo czekał na boisku, więc razem z juniorem postanowiliśmy zejść do niego. Na początku ochrona nie chciała nas wpuścić na płytę boiska, ale jak Marcelo zobaczył, że próbujemy się dostać do Crisa to pogadał sobie z ochroniarzem, który nie był zachwycony tą pogawędką, ale w końcu weszliśmy i idziemy do Crisa, który rozmawia z dziennikarzem
-Tata!!Piękne gole strzeliłeś- cieszył się maluch, chyba bardziej niż ojciec
-Gratulacje kochanie-podeszłam do piłkarz i pocałowałam go
-Strzeliłem dwa gole. Należą mi się dwa buziaki :D
-Niech ci będzie.
Razem zeszliśmy z boiska i w korytarzy zaraz zaczęło się przesłuchanie
-Mówiłaś, że nie przyjdziesz. Dlaczego zmieniłaś zdanie?
-A jak mogłabym przepuścić 2 tak piękne gole?
-To dla was strzeliłem te gole. Co nie junior?-chłopak wziął syna na ręce i wszedł do szatni
-Oo Cris. Piękne gole gratulacje-powiedział Karim- O o cześć Kaja
-Cris porywamy cię na piwo. Musimy uczcić ten twój powrót do drużyny  -powiedział Marcelo
-Z miłą chęcią, ale mam zamiar resztę wieczoru spędzić z rodziną
-I spędzisz baranie-powiedziałam po cichu - Cristiano jedź z nimi to w końcu wasze zwycięstwo i to nie z byle kim tylko z Barceloną. Należy ci się odpoczynek w gronie znajomych. A ja zgadzam się abyś poszedł p[od warunkiem, że wrócisz prze 2 w nocy
-Nie chcę iść bez ciebie -powiedział smutno Portugalczyk
-To wyjątkowa sytuacja, w której ci pozwalam jechać samemu na imprezę więc to wykorzystaj. Za niedługo będziesz mógł tylko pomarzyć
-Dobra idę, ale tylko na godzinę, za półtorej będę w domu i będziesz mogła mi podziękować za gola. - Chłopak pocałował dziewczynę i poszedł się przebrać
-Jedź już, bo się spóźnisz. My będziemy jechać na około i powoli więc masz trochę czasu-powiedział Sergio. Dałam mu buziaka w policzek i razem z juniorem pojechaliśmy do restauracji wszystko przygotować.
__________________________________________________________
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam chociaż obiecałam :( Jest mi smutno, ale nie mam czasu kiedy pisać. Cały dzień jeżdżę jak jakiś szofer. Dziś mam wolne i w ramach rekompensaty jak będzie 5 komentarzy to pojawi się nowy rozdział :D
_______________
o 19,59 Nie było 5 rozdziałów :( A 41 taki ciekawy :/ Tyle się napisałam, a tu nie ma tylu komentarzy. No nic do następnego. Zobaczę jeszcze o 22 może dojdą 2 :D

poniedziałek, 7 października 2013

Przepraszam

Sorry, ale dziś nie dam rady napisać nowego rozdziału. Dopiero co wróciłam z młodą z tańców, jutro mam kursy od rana do 20 więc też nici. Postaram się w środę coś dodać, ale nie obiecuję ;(( Jeszcze raz najmocniej przepraszam

sobota, 5 października 2013

39 Ja nie mam matki

Po chwili byliśmy w szpitalu, Cristiano poszedł do lekarza, a ja szukałam taty. Nigdzie go nie było. Wróciłam do Crisa i weszłam do gabinetu lekarza 
-O właśnie przyszła-powiedział Cristiano 
-Pani Kaja Michalczyk? -zapytał lekarz, a mnie na samo wypowiedziane nazwisko jest nie dobrze 
-Aveiro-poprawił Cristiano lekarza 
Byłam zdziwiona, że Cris tak chętnie użyczył mi swojego nazwiska 
-Co z moją mamą ?-zapytałam i wzięłam juniora na kolana 
-Nie będę ukrywał, że jest źle. Wyniki jednoznacznie wykazały zaburzenia mózgu.
-Co to oznacza?-zapytałam przerażona.
-Pani mama musiała w ostatnim czasie uderzyć się w głowę, jakiś wypadek miała czy coś ?-zapytał lekarz, a ja nie wiedziałam co odpowiedzieć 
-Wie pan co, ja i mój tata nie kontaktowaliśmy się z matką. Ona wyjechała i zostawiła nas. Dopiero dziś ją spotkałam
-To nie dobrze. Nie wiemy czy mózg został dawno uszkodzony i jest to trwałe zaburzenie czy przejściowe. 
-A czy ona z tego wyjdzie?
-Pewnie tak. Mózg musi się zregenerować, ale nie mogę pani powiedzieć jak długo to potrwa 
-A mogę do niej wejść'?
-Teraz jest przy niej pani ojciec. Proszę za mną 
Cristiano wziął juniora na ręce i szedł zaraz za mną 
-Cześć tato-powiedziałam wchodząc do sali, za mną Cristiano. Podszedł do ojca i się przywitał 
-Córeczko co Ty tu robisz?-zapytał mój tatuś 
-Przeprowadzamy się do Hiszpanii, Ja będę grać w Realu, a nie chciałem aby Kaja i junior zostali w Portugalii- wytłumaczył mój chłopak 
-Cieszę się, że jesteś tu ze mną. Twoja matka zwariowała. Przyjechała do mnie, wydzierała się, że ja ją zdradzałem z jakąś Paris Hilton. Potem mówiła, że nie jestem twoim ojce tylko jakiś prezydent nim jest, a chwilę przed tym jak straciła przytomność to powiedziała, że masz brata -,- Ona jest jakąś wariatką. 
-Rozmawiałeś z lekarzem ?-zapytałam 
-Z ordynatorem. Powiedział mi, że ma zaburzenia mózgu czy czegoś 
-No właśnie. Musimy skontaktować się z jej facetem, on musi coś wiedzieć
-Rób co chcesz. Mnie w to nie mieszaj. Ja tej kobiety nie chcę znać. Jak wyzdrowieje to chce rozwód i koniec. Nic nas z nią nie łączy rozumiesz?-zapytał ojciec, a ja uświadomiłam sobie, że on ma racje 
Ja nie mam matki. Kobieta, która tu leży jest całkiem obcym człowiekiem. Teraz mogę się przyznać przed samą sobą, że odkąd poznałam Crisa od razu zrobił na mnie wrażenie. Później się zauroczyłam i w pewnym momencie zakochałam. Po mimo tego, że jeździł na wózku to był dla mnie bardzo ważny. Więc nie rozumiem czym ona się kierowała?  Czy kiedyś kochała mojego ojca? Ja wierzyłam, że Cris wstanie na nogi  tak się stało.
-Cristiano jedziemy do domu?
-Chcesz jechać do domu?
-A po co mam tu siedzieć ?-zapytałam Portugalczyka 
-Myślałem, że chcesz zostać z mamą 
-Ja nie mam mamy. Ta kobieta mnie zostawiła. Nie kochała mnie, nie interesowała się mną, a ja mam wiernie czuwać przy jej łóżku? Nie Cristiano nie dam rady 
-Rozumiem. Wracamy?
-Tak
 Wzięliśmy zawieźliśmy mojego tatę do domu i pojechaliśmy do domu należącego do Crisa 
**
-Ale Tu pięknie -powiedziałam wchodząc do kuchni
-Dawno tu nie byłem -Cristiano usiadł na blacie wcześniej zgarniając kurz 
-Musimy trochę tu ogarnąć 
-A po co? Zadzwonię po sprzątaczki i nie będziemy się brudzić, a my w tym czasie pozwiedzamy trochę miasto 
-Nie chcę. Chcę iść spać 
-To chodź ogarniemy sypialnie -powiedział
-Kiedy weszliśmy do pomieszczenia usłyszeliśmy głośny krzyk "Witajcie w domu" I mnóstwo kolorowych światełek
-Marcelo mówiłeś, że jak niespodziankę zrobimy w sypialni to pewnie Kaja będzie naga a tu nici-powiedział smutny Ozil
-Mesut, a czy Ty chcesz dożyć kolejnego meczu?-zapytał Ronaldo
-Witajcie w domu -krzyknął Sergio i rzucił się Kai na szyje
-Nawet nie wiecie jak się cieszymy, że jesteście razem
-No to imprezę czas zacząć-Krzyknął Marcelo i powiesił się na Ronaldo, a ten chwycił go za nogi-" Na barana" Zszedł na dół gdzie zaczęliśmy się bawić